kokno blog

Twój nowy blog

o uroczystym zamknięciu sezonu już zapomniałam, potem było jakieś pływanie ale od 3 tygodni wody nie widziałam. i się zaczęło.
obiadek u cioci, łapię komarka, zamykam oczy i widzę żagle i drewniany pokład, wczoraj kombinowałam skąd kasę na rejs zimą. Rano jak biegłam kiedy kurs młodszego ratownika wopr. wróciłam do domu żeby się zdrzemnąć, na chwilę weszłam do kompa i … wyszukałam kolejne pozycje lektur marinistycznych tym razem zaczynamy od Pani Tereski co jako pierwsza Polka Atlantyk przepłynęła, przejrzałam strony polskich firm szkutniczych czy aby nie potrzebują kogoś do pracy…. i wysłałam pismo w sprawie warsztatów nawigacyjnych.

…..

ktoś potrzebuje załogantki na rejs?

spojrzenie

Brak komentarzy

znalazłam przez przypadek coś o spojrzeniu

lubię mówić na to miejsce ” u Najświtszej Panienki” bo to ją trochę przybliża i zdjemuje blichtr, „na jasną” to takie bezosobowe ale w towarzystwie niekościelnym uchodzi. co takiego jest w tym miejscu, że czuję że to źródło mojej wiary?
i weź tu człowiekowi który nie zna Boga i pojedzie 15 sierpnia na Jasną Górę pokaż że Bóg jest dobry, i że Kościół jest też dobry i dobrze że jest.
Kazania, które odrażają, jarmark, który gorszy, tłumy zmęczonych ludzi, nasze polskie twarze z których wyczytasz wszystko, głównie to czego o czym wolałbyś nie wiedzieć, w kaplicy adoracyjnej stereo – skupienie się tam jest cudem. I nijak nie pokażesz tego co się dzieje w środku, jakby Ktoś nalewał Coś do serca i był tam i był z Tobą.
po adoracji nie mogłam zlapać tchu. tam było duszno itp ale mnie serce aż bolało, jakby je ktoś rozciągał, kamień złupywał.
i tajemnicą jest dla mnie to, że w końcu tam się znalazłam. i to w święto. były problemy z decyzją o wyjeździe i logistyką ale w końcu dzięki K pojechałyśmy nabrać trochę wody ze studni.

a tak przyziemnie to takie lansu dawno nie pamiętam: sukieneczki biała i czarna, okulary, klapeczki, stuk stuk. paniusie ze stolycy se przyjechały ..

i jak to jest, że jak się podejmnie decyzje o wyjeździe to potem wszystko tak łatwo przychodzi, zero korków, problemów z parkowaniem, idealnie czasowo i siły nawet są do jazdy w dwie strony bez drzemki :)

zjestem zjechana porannym wstawaniem, jazdą w upał na rowerze i takie tam. ale nie oddam tego za żadne skarby. wiecie że nad wisłą pachnie mirabelkami? kępy zakochanych na brzegu, opalających się emerytów i rodziców ze szkrabami. ładne to moje miasto. mogę tak do znudzenia powtarzać.

u paulinów do 15 sierpnia o. Pelanowski prowadzi pielgrzymowanie duchowe. nagrywamy i retransmitujemy po północy. można tez podkasty zciągać. przyjechałam 20 minut przed mszą i usiadłam jak myszka w rogu zakrystii w której czuję się jak w domu, ale dzisiaj była inna. jakaś taka cicha, wypelniona czymś, skupiona. wszedł Pelanowski i coś tam gadali z B. przygotowanie do mszy a ja się czułam jak na jakimś filmie. jakbym była świadkiem  czegoś ważnego.

włączyłam nagrywanie założylam, słuchawki i zasnęłam na krześle przy konsoli. to się nazywa – odpoczynek w Panu tak? ;)

a asekuranctwo to apropos pływania na zalewie. poczułam na własnej skórze że zbytnia ostrożnność zabiera mi fan i nie jest w danym momencie konieczna. dużo się działo w ten weekend, byli goście, impreza, tańce, i z drugiej strony niebezpieczeństwa dużo: głupota pływania przed burzą, szok że 5 minut spłyneliśmy przed nawałnicą i pijani goście w klubie.  może kiedyś nauczę się adekwatnych zachowań do sytuacji.

ostatnio ludzie mnie nie poznają.

tam pierwszy raz Pana Mofro usłyszałam i tak z nim po lubelszczyźnie jeżdziliśmy. A rano biegaliśmy po nałęczowskich ścieżkach.
Dla mnie ta muza ma tyle ciepła, pozytywnej energii i jakiejś takiej siły.

nie jestem zwolenniczką pochodów pierwszomajowych, strajów okupacyjnych i odezw do ludu albo przeciw ludowej władzy i bynajmniej nie wierzę w spisek jakichkolwiek sił ale dziś …
no dziś słuchałam pewnej stacji, takiej co zwykle słucham bo muzę mają nieprzecietną i taką jedną wstaweczkę zrobili, taką formę dźwiękową, że zdębiałam ciutkę….
w innej drużynie gram to pewne.
w wolnym kraju żyjemy, pewne to?
a wolność to gdzie się zaczyna i gdzie kończy?
a jarzmo ? a praca w jarzmie, słodka?

zachłysnąć się wolnością i wylądować samotnie na bruku, tak na bok spaść i się poturbować. a raczej grzmotnąć o chodnik i schować twarz.

wolność to dla mnie nie wiadoma, tajemnica. tajemniczy cel drogi.

ale wolność to zawsze wybór bycia w relacji do drugiego. Bóg to osoba.

nie jestem zwolenniczką pochodów pierwszomajowych, strajów okupacyjnych i odezw do ludu albo przeciw ludowej władzy i bynajmniej nie wierzę w spisek jakichkolwiek sił ale dziś …
no dziś słuchałam pewnej stacji, takiej co zwykle słucham bo muzę mają nieprzecietną i taką jedną wstaweczkę zrobili, taką formę dźwiękową, że zdębiałam ciutkę….
w innej drużynie gram to pewne.
w wolnym kraju żyjemy, pewne to?
a wolność to gdzie się zaczyna i gdzie kończy?
a jarzmo ? a praca w jarzmie, słodka?

zachłysnąć się wolnością i wylądować samotnie na bruku, tak na bok spaść i się poturbować. a raczej grzmotnąć o chodnik i schować twarz.

wolność to dla mnie nie wiadoma, tajemnica. tajemniczy cel drogi.

ale wolność to zawsze wybór bycia w relacji do drugiego. Bóg to osoba.

cały czas wracam myślami do tego czasu z 10 kwietnia. nie umiem sobie poradzić z tymi emocjami i tak wirują i się zapętlają bez wyjścia. nic konstruktywnego na razie nie zrobiły. choć miałam kilka myśli i spotkań ważnych w tym czasie tygodnia żałoby. chciałabym cos napisać, może wyjdą ze mnie i coś zrozumiem.

- Haneczka pod kamieniem katyńskim. rano. na starowce nikawo, z jakas taka godnoscia sklada hold i zawsze ma dla nas czas. i mi opowiada choc sie spieszy przeciez o najwazniejszych dla niej chwilach na placu pilasudskiego ze to miejsce zawsze bylo wazne dla nas, a teraz jak stoi tam krzyz papieski nabrało znaczenia dla mlodego pokolenia
- to poszłam pod ten krzyz. wialo jak nie wiem co, jakas wycieczka, jakies panie z daleka i dziewczyna, chyba niedowidzaca stoi pod krzyzem i sie modli to podeszłam blizej i cos tam pytam, i jakos tam obie instynktownie podchodzimi blizej tych zniczy, tego krzyza bo tam przy nim po prostu cieplej …
- potem powazki – dolinka katynska  na cmentarzu wojskowym – krzyz katynski – mamy jakas tam konstukcje na ktora laska z tv sie wspinala w szpilach, zipy z radia po turecku przy kostce, jakis kolega opowiada jak był na miejscu w smolenku i co sie dzialo, a potem ni z gruchy ni z pietruchy pyta czy mam nagranie z panem Czesławem? bo on robił z nim wywiad o powstaniu ale cały skasował a teraz jego syn prosi o nagrania.
tak miałam. to ten powstaniec z którym mogłabym na spacery chodzic i słuchać go godzinami i którym byłam jawnie zauroczona …  znalazłam w archiwum i mu przesłałam.
no to siedzimy na ten konstukcji i kolega śle na pogodę i tego co wyżej że znowu kropi i że było słońce i że on już nie ma siły. jak się zaczeło skaładane wienców to luneło na potęgę, a jak były salwy honorowe to grzmiało. po uroczystosci wyszło słońce. no i niby to banalne ale jak widzisz tych wszystkich vipow co w pokorze skladaja te wience mokrzy jak kury i te rodziny i powstańców to nie można byc obojetnym. potem rodziny mówiły ze ta salwa z nieba była najważniejsza z całych uroczystosci.

zapiski

Brak komentarzy

zakrystia, katedra na długiej, proboszcz tylko w albie i stule dwumetrowy dąb teraz przezroczysty.
70 księży koncelebrowało. żony, córki, wnuczki w żałobie i te chłopy co się zciskają i tłumią łzy ….

żeby po takim czasie ciszy o pogrzebie …

ale to był pogrzeb coś na kształt wesela.

Ciocia w czasie wojny została wywieziona do Niemiec na roboty przymusowe. W czasie łapanki moją Babcię tez wzieli ale wybłagała Niemca że karmi i ją puścił. Ciotka przeżyła. Jak Babcia mówi tylko dzięki temu, że się jakiś niemiec w niej zakochał i dawał jej jedzenie. A potem było życie w wawie po wojnie i w woli rasztowskiej i wdowieństwo i takie tam. Jak miała 56 lat poszła sprzątać do kościoła a potem jeszcze do seminarium. Pracowała do 91 roku życia.
A na jej pogrzebie mszę koncelebrowało 8 księży. Kazanie tylko o niej było. A potem dwie przemowy od Redemptorystów i Pallotynów.

Babcia od strony Mamy też sprzątała w seminarium, a Babcia od Taty na plebanii. Cóż może mi przyjedzie na stare lata też podłogę w kościele myć. A na razie kultywuję tradycjnę rodzinną na swój sposób. Ale wracając do Cioci:

Przybądźcie z nieba na głos naszych modlitw
Mieszkańcy chwały, wszyscy Święci Boży,
Z obłoków jasnych zejdźcie Aniołowie,
Z rzeszą zbawionych spieszcie na spotkanie.

   Anielski orszak niech twą duszę przyjmie,
   Uniesie z ziemi ku wyżynom nieba,
   A pieśń zbawionych niech ją zaprowadzi,
   Aż przed oblicze Boga Najwyższego.

Niech cię przygarnie Chrystus uwielbiony,
On wezwał ciebie do królestwa światła.
Niech na spotkanie w progach Ojca domu
Po ciebie wyjdzie litościwa Matka. Anielski…

Promienny Chryste, Boski Zbawicielu,
Jedyne świato, które nie zna zmierzchu,
Bądź dla tej duszy wiecznym odpocznieniem,
Pozwól oglądać chwały Twej majestat. Anielski…


  • RSS